Wielu do dziś uważa, że “Bez przebaczenia” wyreżyserowany przez Clinta Eastwood w 1992 roku, to jego najlepszy film. Aktor i reżyser postanowił złożyć hołd dawnym westernom oraz reżyserom – Sergio Leone i Donowi Siegelowi i nakręcił film idealny w każdym calu. Oczywiście zagrał też główną rolę, a obok niego wystąpili w filmie także Gene Hackman, Morgan Freeman oraz Richard Harris. Głównym zagadnieniem w filmie jest atak i oszpecenie prostytutki przez dwóch klientów. Zostaje zaoferowana za nich nagroda w wysokości 1000$, a wyzwanie przyjmuje William Munny (Eastwood). Wraz z przyjacielem Nedem Loganem (Freeman) i spotkanym później Schofieldem Kidem, wyruszają złapać przestępców. Gdy przybywają do miasteczka, okazuje się, że władzę dzierży tam szeryf, który nie toleruje noszenia broni na terenie miasteczka. Zaczynają się kłopoty… Film posiada znakomitą fabułę, a gra aktorska nie pozostawia wiele do życzenia. Film zdobył uznanie zarówno widzów jak i krytyków i uważany jest za jeden ze 100 najważniejszych filmów w historii kina. To oraz zdobyte cztery Oscary (Eastwood otrzymał tylko nominację), to największa rekomendacja tego filmu.
Na ten film czekali wszyscy – począwszy od fanów Tarantino, kinomanów, a na krytykach skończywszy. Słynny reżyser zapowiadał świetny film i jak się okazało – nie kłamał. “Bękarty Wojny” to pewnego rodzaju interpretacja II wojny światowej, w której nie wszystkie wydarzenia są autentyczne. Tarantino postawił raczej na fikcję filmową i w wygodny dla siebie sposób, zmienił losy tych pamiętnych zdarzeń. Brad Pitt gra tutaj dowódcę szwadronu żydowskiego, który ma na celu likwidację nazistów. Bękartów Wojny, bo tak nazwał się ten śmiercionośny oddział, boją się niemal wszyscy naziści. Tak się składa, że Bękarty mają szansę zakończyć wojnę przed czasem i tylko sprawne działania mogą wpłynąć zbawiennie na losy świata. Film utrzymany jest (jak to zazwyczaj bywa w przypadku Quentina Taranino) w konwencji humorystycznej, ale nie brak tutaj poruszających czy brutalnych scen. Film ogląda się z wielkim zaciekawieniem, a wszelkie dialogi i momenty akcji są na najwyższym poziomie. Sam Pitt gra rewelacyjnie i w niektórych momentach bawi do łez.
Brad Pitt to aktor przez jednych kochany, a przez innych nienawidzony. Urodzony w 1963 roku w Shawnee w stanie Oklahoma, jest idealnym przykładem na to, że nawet współcześnie można znaleźć wybitnych aktorów, którzy są w stanie przyjąć i zagrać niemal każdą rolę. Udowadnia to grając zarówno w poważnym i dramatycznym obrazie “Fight Club”, historycznej “Troji” czy w mocno komediowej roli w “Bękartach Wojny” Tarantino. Nie ma w zasadzie filmu, w którym aktor grałby w podobny sposób jak w poprzednim. Jego umiejętność dostosowania się do danego charakteru granej przez niego postaci to duża sztuka i nie na darmo jest on dzisiaj wielką gwiazdą Hollywood. oczywiście wokół jego osoby krążą liczne głosy niezadowolenia – że czasami gra w komercyjnych, niewiele wartych produkcjach (np. “Pan i pani Smith”) czy, że jest zbyt przystojny jak na dobrego aktora (zarzut co najmniej dziwny). Ciężko wskazać najlepszy film Pitta, bo tych było wiele – czy to “Siedem”, gdzie zagrał w duecie policyjnym z Morganem Freemanem, czy “12 Małp”, gdzie jako psychopatyczny dowódca pewnej grupy stanął naprzeciw Bruce’a Willisa.
1971 rok to dla Clinta Eastwooda wielki rok. Bowiem to wtedy zagrał perfekcyjną rolę twardego inspektora Harry’ego Callahana, którego głównym zadaniem było rozwiązywanie brutalnych zbrodni i znajdywanie sprawców. Harry Callahan to bezlitosny gliniarz, któremu nie umknie żaden przestępca. Problemem dla jego zwierzchników są dość prostackie metody działań – najczęściej rzadko który zły charakter wychodzi ze starcia z nim jako żywy. Harry jest jednak najlepszy w swoim fachu i teraz musi znaleźć seryjnego mordercę Skorpiona, który terroryzuje miasto. “Brudny Harry” to film akcji najwyższych lotów – są tutaj ciekawe strzelaniny, jest fantastycznie wykreowana przez Eastwooda postać Harry’ego i jest to co najważniejsze – dużo akcji. Film w pewnym sensie wytyczył drogę filmom akcji, które później w mniejszym lub większym stopniu, powielały pewne schematy. Mimo tego, że ukazał się w 1971 roku to wciąż budzi zachwyt, a dzięki głównej roli w filmie (zagranej po mistrzowsku), przed Clintem otworzyły się szerokie drogi dalszej kariery.
Co by było, gdyby człowiek rodził się jako staruszek i w miarę upływu lat, stawał się coraz młodszy? Brzmi na pewno nieprawdopodobnie, ale właśnie taką tematykę podejmuje “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” z Bradem Pittem w roli głównej. Benjamin rodzi się niezwykle pomarszczony i wygląda jak staruszek, przez co porzucają go rodzice. Na szczęście zaopiekuje się nim pewna rodzina, utrzymująca dom starców i dzięki temu uratuje go od pewnej śmierci. Benjamin wraz z upływem czasu czuje się coraz lepiej, a jego wygląd zmienia się. Chłopiec zamiast starzeć się – młodnieje. Film opowiada o jego losach – przeżytych romansach i miłościach, ciekawych przygodach oraz goryczy i radości życia. Film otrzymał trzy Oscary, a był nominowany w kilkunastu kategoriach. Oczywiście główna rola należała do Brada Pitta, który po raz kolejny nie zawiódł, a dzięki znakomitej charakteryzacji i efektom specjalnym możemy obserwować regularną metamorfozę jego postaci. “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” to ciekawy film, aczkolwiek ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że miał większy potencjał.